W ostatnim wpisie wspominałam o moich zmaganiach z poduszką, która wtedy była jeszcze w lekkiej rozsypce. Wczoraj jednak zawzięłam się i udało mi się ją skończyć. Ze starej bluzki uszyłam czekoladową poszewkę. ToTykoJa w komentarzu wspominała o tym kolorze i myślę, że sprawdził się bardzo dobrze. Przynajmniej ja jestem z takiego efektu zadowolona. No i mama, bo to była podusia od początku robiona dla niej. Udało się nawet zdążyć na wczorajsze święto :).
Zdjęcia robiłam dzisiaj rano i jak zwykle pomagała mi Filusia. W ogóle śniło mi się, że na tej poduszce położył się buldog i nie chciał zejść :o. Może moja kotka go wyczuła i chciała wypędzić, i to dlatego kręciła się tak cały cza dookoła :P.
Przypomnę jeszcze, że to jest druga poduszka, którą zrobiłam. Pierwsza to podusia w niebieskie kwiatki.























