Hej ho! Wiem, że idzie wiosna, a ja raptem skarpety i czapki na blogu wstawiam, ale trudno, może się ładna pogoda nie przestraszy i sobie nie pójdzie.
To są pierwsze skarpety jakie zrobiłam, ale już wiem, że podoba mi się to i jeszcze na pewno jakieś wydziergam. Chociaż już teraz chyba bliżej zimy, ale kto wie... :)
Dodałam do nich ściągacz, żeby ładniej układały się na nodze. Tym bardziej, że nie robiłam ich dla siebie, więc wolałam, żeby nie okazały się za luźne lub za ciasne. Jestem z nich zadowolona, ach ach!
A tutaj się chciałam pochwalić, że wykiełkowało mi liczi :). Już myślałam, że z żadnego nasionka nic się nie wynurzy, a tu jednak niespodzianka.
wtorek, 7 marca 2017
wtorek, 28 lutego 2017
Czapka na szydełku i lampka wersja pierwsza
Hej ho! Czapkę o takim wzorze już kiedyś robiłam tutaj i potem tutaj. Ta jest dla znajomego, chociaż ten czerwony kolor może być mylący :D. Na mojej głowie, bo jak się okazuje mamy podobną wielkość. Tym razem właśnie z tego czerwonego zrobiłam to coś co się wywija, jakkolwiek to nazwać.
Tutaj z kolei lampka Łukasza, w wersji pierwszej. Lampka recyklingowa z karafki, zbitej szyby, części karnisza i lampek choinkowych. Na skutek awarii światełek powstała wersja druga, którą też któregoś dnia pokażę. Wtedy będą zdjęcia jak świeci, a na razie jest o taka.
środa, 15 lutego 2017
Serwetki przeróżne
Miksik serwetkowy mamy dziś prezentuję. Wszystkie są nieduże i śliczne. Mogą służyć też jako podkładki pod kubki. Niestety na zdjęciach nie wszystkie kolory wyszły takie radosne jak na żywo. Zwłaszcza w czerwonym coś mi się pokiełbasiło, i aparat oszalał, ale myślę, że ogólnie widać co i jak. Zapraszam do oglądania :)
piątek, 6 stycznia 2017
Długaśne rękawice bez palców na szydełku
Ciąg dalszy użytkowania wielkiego motka mocno zielonej włóczki. Najpierw wyszydełkowałam z niej choinkę, a potem rękawice dla Łukasza. Są długie takie jak chciał, ze złączeniami między palcami. Przyjemnie mi się robi z tej włóczki, więc pewnie jeszcze różne jej odsłony pojawią się na blogu. Miałam właściwie robić mitenki dla siebie, ale jakoś jak zwykle lepiej mi się robi dla innych osób.
środa, 4 stycznia 2017
Tygrysia zakładka do książki
Od razu mówię, że twórczość całkowicie nie moja. Stwierdziłam, że muszę na blogu dodać nową etykietkę, bo oprócz rzeczy robionych przeze mnie i mamę, teraz to już któreś dzieło Łukasza, mego chłopa :P.
Zakładka jest wyhaftowana haftem krzyżykowym. Po jednej stronie ma białego, groźnie spoglądającego tygrysa...
... a po drugiej literami alfabetu gotyckiego, napis Pysia (czyli ja :D)
Tak więc kolejna po obłoczkowej zakładce niepapierowa, która będzie wspomagała, a właściwie już wspomaga moje czytelnictwo.
Do tego wymyśliłam sobie postanowienie noworoczne, chociaż zazwyczaj tego nie robię - więcej przeczytanych książek. Co prawda nie liczy się ilość, tylko jakość, ale mam poczucie, że za mało w ostatnim roku czytałam i brak mi tego, dlatego trzeba to naprawić. Przystępuję do dzieła z nową zakładką!
Zakładka jest wyhaftowana haftem krzyżykowym. Po jednej stronie ma białego, groźnie spoglądającego tygrysa...
... a po drugiej literami alfabetu gotyckiego, napis Pysia (czyli ja :D)
Tak więc kolejna po obłoczkowej zakładce niepapierowa, która będzie wspomagała, a właściwie już wspomaga moje czytelnictwo.
Do tego wymyśliłam sobie postanowienie noworoczne, chociaż zazwyczaj tego nie robię - więcej przeczytanych książek. Co prawda nie liczy się ilość, tylko jakość, ale mam poczucie, że za mało w ostatnim roku czytałam i brak mi tego, dlatego trzeba to naprawić. Przystępuję do dzieła z nową zakładką!
poniedziałek, 2 stycznia 2017
Choinka, szalik i bałwanki czyli zimoooowo
Witam wszystkich włóczkowych i nie tylko, przybyszów w roku 2017 na Szydełkowej Planecie. Mam nadzieję, że ten rok będzie dla Was udany i bardzo bardzo twórczy :). Mój miał się tym razem zacząć świetnie, ale coś to nie wychodzi. Nie poddam się temu i przynajmniej tutaj niech będzie optymistycznie.
Dzisiaj trochę taki powrót do Świąt. Po pierwsze choinka. Wersja recyklingowa :). Na szydełku rzecz jasna. Zastraszającej wysokości 25 cm, drzewiosko, że hoho.
Wykonana ze wzoru krokodyla łuska, ale robionej w pojedynczy dłuuugi pasek, który został nawinięty na stelaż ze szpulek, dwóch tekturowych i jednej plastikowej, z umocowanymi klejem na gorąco światełkami. Na wierzch poszło kilka koralików z łańcucha choinkowego.
Świeci!
Po drugie szalik. Robiony prezentowo-zamówieniowo. Długość 150 cm. Włóczka, która na początku zszarpała mi nerwy :D. Cekiny pozaczepiane na cienkiej nitce, wplecionej między grubsze, nie chciały współpracować, ale w końcu się udało!
A obok, z czego dopiero teraz sobie zdałam sprawę, czerwono-złota serwetka mamy!
Na koniec bałwanki lepione z niespodziewanej ilości świątecznego śniegu (nie ma to jak śnieg na Roztoczu), w wersji trochę mniej bałwankowej. Pierwszy gruby kocur, który obżarł się na święta, a drugi to taki cuś, który powstał z początkowo standardowego bałwanka.
Chwilowo to tyle, ale... jeszcze tu wrócę (diabelski śmiech).
niedziela, 4 grudnia 2016
Szalik na szydełku i uśmiechnięta buźka
Zanim zacznę wstawiać nowe rzeczy, których się trochę nazbierało, wracam do szalika, który robiłam jeszcze w tamtym roku dla mamy. Zima minęła, a ja chociaż miałam zdjęcia to jakoś zapomniałam, że się tu nie pojawił. Potem przyszła wiosna i lato, no i wolałam poczekać przynajmniej do jesieni. Tylko, że wtedy znowu zesklerociłam w efekcie czego wyszło chyba dobrze, bo oto grudniowy szalik :).
Nie pamiętam już dokładnie jaka włóczka, kolor taki szarobeżowy, szydełko zapewne 4,0.
A tutaj taki cuś, którego też robiłam parę miesięcy temu. Nazywa się Waxsio (czytać Waksio :P). Można dostrzec pewne powiązanie z kotem na ścianie, jeśli się dobrze przyjrzeć.
Nie pamiętam już dokładnie jaka włóczka, kolor taki szarobeżowy, szydełko zapewne 4,0.
A tutaj taki cuś, którego też robiłam parę miesięcy temu. Nazywa się Waxsio (czytać Waksio :P). Można dostrzec pewne powiązanie z kotem na ścianie, jeśli się dobrze przyjrzeć.
Subskrybuj:
Posty (Atom)